Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
131 postów 155 komentarzy

MIKSA

Miksa - Przyszłość należy do tych, co mają ideę, wiarę w nią i zdolność poświęcenia - Roman Dmowski

Trzaskowski i bramki za 20 milionów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kampania wyborcza na Prezydenta Warszawy upłynęła pod znakiem licytacji na to kto wybuduje więcej nitek metra.

Kampania wyborcza na Prezydenta Warszawy upłynęła pod znakiem licytacji na to kto wybuduje więcej nitek metra. W licytacji z Patrykiem Jaki wziął ochoczo udział Rafał Trzaskowski z PO, mimo że jego partyjna koleżanka Hanna Gronkiewicz - Waltz przez 8 lat rządów w stolicy wybudowała, aż pół nitki metra. Tym samym metro w Warszawie, w dwumilionowym mieście które jest stolicą Polski, osiągnęło stan półtorej nitki, stając się kuriozum na skalę "zafundowanej" Warszawiakom palmy przy Rondzie de Gaulle. Minęło ponad pół roku od chwili kiedy Trzaskowski objął funkcję prezydenta, a nie widać jakoś gwałtownego przyśpieszenia w rozbudowie metra. Za to Trzaskowski skrupulatnie kontynuuje idiotyczną wizję, którą wdrażanie rozpoczęła jeszcze jego partyjna koleżanka. O całej sprawie donosi na swoich łamach lokalny warszawski tygodnik PASSA, na łamach którego Wojciech Dąbrowski w artykule pod wymownym tytułem: Będę skakać przez barierki metra!, opisuje skalę absurdalnego projektu który skrupulatnie kończy realizować Trzaskowski. Władze miasta postanowiły bowiem za ponad 20 milionów złotych ufundować mieszkańcom wymianę bramek w metrze. Wymiana jest argumentowania potrzebą uszczelnienia wejścia do metra, w celu ograniczenia strat Zarządu Transportu Miejskiego, z tytułu jazdy metrem bez biletu. Ponieważ istnieje kilka grup pasażerów, którzy mogą podróżować za darmo metrem np. honorowi dawcy krwi, muszą teraz oni korzystać przy wejściu z bezpłatnych wejściówek których koszt wydrukowania pochłania również kilkaset tysięcy złotych. Ponadto wprowadzenie bramek powoduje poważne zatory w trakcie godzin szczytu , ponieważ każdy posiadacz biletu miesięcznego musi go wyjąć i również odbić się przy wejściu. Wiele podróżujących osób przesiada się i ma połączenia na styk na skutek czego nie zdąża później na tramwaj czy autobus. Ludzie spóźniają się do pracy czy na zaplanowane spotkania. Szacuje się, że 90 % użytkowników metra i tak posiada bilety długoterminowe więc liczba potencjalnych gapowiczów jest nie wielka. Zresztą to nie prawda, że brak bramek w metrze generuje większą liczbę gapowiczów. Przecież do tramwajów czy autobusów wsiadają też ludzie bez okazywania kierowcy czy motorniczemu i istnieje ryzyko, że część pasażerów podróżuje na gapę. Poza tym do metra można wejść i tak bez biletu przeskakując bramkę, zjeżdżając windą na peron czy korzystając z biletu miesięcznego innego pasażera. Dla tych którzy mają bezpłatną możliwosc korzystania z metra trzeba drukować i tak jednorazowe bilety których koszt druku w ciągu roku wynosi kilka set tysięcy złotych. To pieniądze wyrzucone w błoto.

W metrach innych europejskich stolic odchodzi się od bramek. Bramek nie ma między innymi w metrze w Berlinie, Wiedniu, Budapeszcie czy Pradze. W Pradze mieszkałem jakiś czas i każdego dnia korzystałem z praskiego, świetnego zresztą metra. Widziałem wielokrotnie kontrole biletów i nie zauważyłem, żeby pasażerowie czeskiego metra nie kasowali biletów korzystając z okazji, że do metra można swobodnie wejść. Kolejnym zagrożeniem przy zainstalowanych bramkach jest efekt paniki. Zwróciła na to uwagę jedna z warszawskich organizacji pozarządowych już ponad rok temu. Jeśli ogłoszony zostanie alarm lub dojdzie do ataku terrorystycznego w metrze, to może być tak, że więcej ludzi zginie na skutek zatratowania się niż na skutek wybuchu.

Podzielam opinię redaktora Dąbrowskiego, że cała ta instalacja bramek nie ma nic wspólnego z troską o dobro wspólne, a jest jedynie kolejną okazją do wyrwania pieniędzy podatników i obdarowania nimi zaprzyjaźnionych z włodarzami stolicy firm. Patologiczny układ stworzony jeszcze za Hanki ma się jak widać w Warszawie całkiem dobrze. Trzaskowski jest wiernym kontynuatorem linii swojej poprzedniczki. Jeśli dodamy do tego fakt, że przetarg na tramwaje w Warszawie, w kraju słynącym już w Europie z produkcji nowoczesnych tramwajów, wygrywa zagraniczna firma, to mamy pełny obraz warszawskiego magistratu A. D. 2019. Przy okazji serdecznie pozdrawiam wszystkich mieszkających w Warszawie, zarówno starych Warszawiaków jak i tzw. słoików, bo to wasze głosy pozwalają dziś Trzaskowskiemu na realizację kuriozalnych pomysłów, by żyło się lepiej ... cynicznej klice. Choć trzeba przyznać, że w ramach warszawskiej komunikacji miejskiej można trafić gorzej wsiadajac do warszawskego tramwaju tzw. róznorodności w którym lepiej zdecydowanie siedzieć niż stać ponieważ tramwaj jeździ w celu propagowania pedałowania, niestety nie pedałowanie na rowerze tu chodzi.

Arkadiusz Miksa 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30